A (mężczyzna) (...) Zdaje się, że dzisiejsze spotkanie ma charakter wyłącznie
teoretyczny.
B (mężczyna)Żadną miarą! Pierwsza lekcja już dziś!
A Aha! To znaczy, że instruktorka przyjdzie nieco później.
B Nie, proszę pana! Ja będę pana instruktorem.
A Nie rozumiem.
B Mówiąc innymi słowy: ja będę pana uczył tańczyć.
A Doceniam waszą niekonwencjonalność, ale chciałbym zauważyć, że jestem mężczyzną,
co chyba widać?
B Tak! Bez najmniejszej wątpliwości!
A No właśnie. Zatem wychodząc z tej oczywistości, w sposób oczywisty nasuwa się
następna oczywistość skłaniająca ku
temu, że mnie jako mężczyznę winna uczyć tańca kobieta. Partnerka a nie partner.
Czy wyraziłem się jasno?
B Nadzwyczaj jasno!
A Więc?
B Co, więc?
A Czy moją instruktorką tańca będzie kobieta?
B Nie.
A Słucham?
B Niestety z przykrością muszę pana powiadomić, że nasza ostatnia wolna jeszcze
instruktorka tańca rodzaju żeńskiego
dziś nad ranem poważnie zachorowała, stąd moja tu obecność i zaszczyt wprowadzania
pana a arkana sztuki tanecznej.
A Czy to oznacza, że nic nie da się zrobić w tej kwestii.
B Niestety.
A Cóż - nie pozostaje mi nic innego jak podziękować panu za trud, jaki pan sobie
zadał przychodząc do mnie i
podziękować za współpracę. Poszukam innej szkoły tańca, takiej, w której
instruktorkirodzaju żeńskiego, jak to się pan
niezwykle ujmująco wyraził, zapadają na dolegliwości natury chorobowej nieco
rzadziej.
B Przewidzieliśmy i taka pańską reakcję, dlatego proponujemy panu ofertę nie do
odrzucenia! Za wyżej wymienioną
niedogodność gwarantujemy, w ramach rekompensaty o połowę tańsze opłaty za
poszczególne lekcje przez cały czas
trwania kursu oraz dzisiejszą lekcję w zupełności gratis! Nawet nie jest pan
zobligowany do zwrotu kosztów przyjazdu.
A Powiada pan o połowę tańszy kurs...
B Dokładnie!
A Hm... Myślę, że jestem nawet skłonny i zgodzić się, ale pod pewnymi warunkami.
B Słucham pana z najwyższą uwagą!
A Nie wiem jak to ująć...mam pewne podejrzenia w stosunku do pańskich
intencji...nie znam pana opcji, preferencji,
orientacji i temu podobnych, chociaż toleruję i nie mam nic naprzeciwko...
B Doceniam pańską wyrozumiałość i otwarte spojrzenie...
A Ale istnieje pewne ale ...ponieważ będziemy na czas lekcyjny partnerami w
tańcu, ajak wiadomo o bliski kontakt
fizyczny nie trudno, chciałbym zasugerować, a może raczej usilnie prosić, aby pan
tego nie przenosił na grunt poza
lekcyjny i nie żywił żadnych złudnych nadziei. Czy wyraziłem się wystarczająco
przejrzyście?
B Przyznam się, że trochę pogubiłem się w pańskich wywodach. Czy mógłby pan to
przedstawić za pomocą jakiegoś
przykładu? Jestem człowiekiem rozumiejącym bardziej obrazy niż abstrakcje.
A No cóż hm... że posłużę się słownictwem narciarskim: preferuję styl klasyczny
niżkombinację alpejską
B A!!! Teraz rozumiem! Pan myśli, że jestem grotołazem?
A No tak... Ujął to pan w iście poetycki sposób.
B Niech się pan nie obawia. Jeśli chodzi o te sprawy to zdradzę w tajemnicy, że ja
też wolę uganiać się za kozicami.
A Na żarty się panu teraz zebrało...
B To tak dla rozluźnienia atmosfery, bo chyba stawała się coraz bardziej napięta.
A rozumie pan, że trudno jest
przeprowadzić lekcję w niesprzyjających warunkach.
A Jestem z natury człowiekiem nieufnym.
Tancerz
fragment
Rzecz dzieje się w domu
Arek wchodzi do domu, siada przy komputerze, jest wyraźnie pobudzony :D wyciąga
telefon i rozmawia z kolegą. Kiedy kończy wchodzi matka.
MATKA Cześć Kochanie. Mógłbyś?
Wskazuje krzesło na którym siedzi Arek w celu przejęcia go. Gestem pokazuje, że
musi skorzystać z komputera.
AREK Cześć, jasne siadaj. A mamko, bo wiesz co...
MATKA (surowo, cały czas coś pisząc i robiąc przy komputerze) Ile razy mam ci
powtarzać, byś nie mówił do mnie mamko. To brzmi nonszalancko.
AREK Jak nonszalancko? Mamko... sorki... ale w szkole nas uczyli, że to taka
stara, grzecznościowa forma wyrażania szacunku matce.
MATKA Pierwsze słyszę.
AREK No, bo wy mieliście inny pogram. Was uczyli, że trzeba się zwracać:
Towarzyszko Matko.
MATKA Nie pozwalaj sobie, dobrze?!
AREK Dobra, dobra Nie było tematu, zmieniamy bit!
MATKA Bit?
AREK Mamo, tak się dziś mówi . To znaczy, że porozmawiamy o czymś innym
MATKA Ciekawe o czym... Znów ci się kieszonkowe skończyło?
AREK Nie, nie! Wszystko jest w porzo! Zupełnie starcza na moje wydatki. Nie ma
żadnego problemu.
MATKA Ale?...
AREK Co ale?
MATKA Coś czuję, że za chwilę z czymś wyskoczysz.
AREK Nie... hm... to znaczy... takie tam, no wiesz...
MATKA No, mów śmiało.
AREK No wiesz.. . Ta Gosia, która Ci się tak podoba...
MATKA A Tobie nie?
AREK Też, tak, oczywiście, ale sama czujesz . No, chciałbym ją zaprosić do kina,
a potem na loda czy coś tam, ale wiesz jak jest z kieszonkowego, to tak ledwo
ledwo. Zresztą sama wiesz jak to jest i rozumiesz: nie samym chlebem człowiek
żyje, ale kasy też potrzebuje.
MATKA Dla nas pieniądze nie były najważniejsze. Żaden idiotyczny szpan na modne
ciuchy, firmowe buty, czy dresy. Było normalniej. Liczyła się wewnętrzna wartość
człowieka, a nie kogo na co stać. Wy dziś jesteście zepsuci.
AREK Przesadzasz mamo. Tak nie jest. Zresztą i tak tego nie rozumiesz.
MATKA Czego? Przecież wiem jak jest. Dla przykładu: ty tylko zwracasz uwagę na
dziewczyny, które są dobrze ubrane, mają drogie komóry i tak dalej. Na Gosię też
być nie spojrzał, gdyby była zwykłą dziewczyną.
AREK No właśnie mamo! Jestem z nią, bo jest inna, wyjątkowa, niepowtarzalna.
MATKA Tak? To powiedz, kiedy ma urodziny?
AREK milczy
MATKA Nie wiesz?
AREK Właśnie mi wypadło z głowy.
MATKA Acha... a jaki ma kolor oczu?
AREK Jejku... mamo!! Ty też kiedyś opowiadałaś, że zanim ojciec zapamiętał kolor
Twoich oczu to trochę to trwało
MATKA Ale w końcu się nauczył. I tobie też to radzę. Im szybciej będziesz zwracać
uwagą na duszę kobiety, a nie tylko ciało tym lepiej dla ciebie.
Spragnieni
fragment
PAKER Edek jestem
ANOREKTYCZKA Poważnie? A ja Edyta, ale się złożyło.
PAKER (uśmiecha się, a ona w sumie też) No, Edek i Edyta pasuje do siebie.
(przez chwilę, z iskrą w oku patrzą na siebie, potem zmieszani odwracają spojrzenia,
nie bardzo wiedząc jak się zachować, szukają pretekstu do dalszej rozmowy)
ANOREKTYCZKA Więc co ci ten proszek daje?
PAKER y uu... że on, to znaczy ta odżywka proteinowa przyspiesza budowę mięśni, tych
które się ćwiczy. A to znaczy, że już po miesiącu będę mieć taką sylwetkę jak Neger!!!
ANOREKTYCZKA Jak kto?
PAKER Jak Neger. Nie znasz? Ten Szwajcar.
ANOREKTYCZKA Jaki szwajcar?
PAKER No, Szwajcar Neger.
ANOREKTYCZKA Chyba Schweizeneger Arnold Shweizeneger.
PAKER Tak. Przecież mówię: Szwajcar Neger. Ja tam nie wiem jak się dokładnie wymawia.
ANOREKTYCZKA Ale przecież to Amerykanin.
PAKER Tak? To dlaczego zawsze mówią, że jest Szwajcarem? Wszędzie o nim mówią Szwajcar
Neger.
ANOREKTYCZKA On się tak nazywa .
PAKER Od razu wiedziałem, że to porządny Szwajcar, bo aż z Ameryki. Tam są najlepsi
Szwajcarzy.
ANOREKTYCZKA Ty nigdy składnie nie mówiłeś, ale dzisiaj wyjątkowo bredzisz.
PAKER I ja też będę tak wyglądać, jak on.
ANOREKTYCZKA Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Naćpałeś się czegoś?
PAKER yy a co?
ANOREKTYCZKA Pokaż mi to pudło?
PAKER Proszę serdecznie (podaje jej)
ANOREKTYCZKA Przecież ono już prawie jest puste. Kiedy to kupiłeś?
PAKER Trzy dni temu.
ANOREKTYCZKA (czyta na opakowaniu) Zmiksować dwie lub trzy łyżki stołowe proszku z
250ml odtłuszczonego mleka. Niemożliwe, żebyś w trzy dni to wszystko zużył.
PAKER Ale to jest smaczne.
ANOREKTYCZKA Ile tego jesz? Przecież tu wyraźnie jest napisane, że należy brać tylko
dwie lub trzy łyżki.
PAKER Po trzech łyżkach ja dopiero smaku dostaję
ANOREKTYCZKA To ile tego jesz?
PAKER Aż się najem.
ANOREKTYCZKA Tak na sucho?
PAKER Nie trochę popijam sokiem niskosłodzonym.
ANOREKTYCZKA Czy ty w ogóle czytałaś sposób użycia?
PAKER W sumie tylko jaki jest skład.
ANOREKTYCZKA Chcesz się zatruć? Bierzesz za duże dawki. Chcesz mieć sitko z wątroby?
PAKER To przecież niegroźne, ale przecież będę mieć za to solidne mięśnie.
ANOREKTYCZKA (ironicznie ale z powagą i troską) Tak, a w głowie zamiast mózgu pustak!
PAKER (wściekły krzyczy) Zamknij się!
ANOREKTYCZKA (zdziwiona i trochę przestraszona patrzy) Ale...
PAKER Stul pysk! Moja była dziewczyna tak mi mówiła że mam pustak a nie mózg ciągle
mnie krytykowała ciągle coś nie tak może i wolniej trochę myślę, ale przecież
ANOREKTYCZKA przepraszam nie wiedziałam. Nie chciałam.
PAKER Jeszcze do tej pory na osiedlu opowiada, skąd się wziąłem. Że Pan Bóg chciał
stworzyć małpę, ale mu w pewnym momencie futra zabrakło i tak już mnie zostawił
ANOREKTYCZKA jest mi przykro
PAKER Wy wy dziewczyny... Wszystkie jesteście takie same! Odwal się ode mnie raz na
zawsze!!! (wybiega)
ANOREKTYCZKA Poczekaj, ja na prawdę nie chciałam cię urazić, (biegnie za nim) ja tak
nie myślałam o tobie ani przez chwilę.
Ciałomania
fragment